AMA Supercross powraca do Anaheim, gdzie odbędą się zawody i po raz 57 w historii opadną tam bramki startowe. Tam też rozpoczynała się tego roczna seria i wydaje się, że po miesiącu w Anaheim II może nastąpić kolejne otwarcie lekko patowej sytuacji w klasie Supercross. W ubiegłym tygodniu zwyciężył James Stewart i Eli Tomac.
Sytuacja w Supercross jest bardzo ciekawa. 4 rundy – 4 zwycięzców. Villopoto, Dungey, Reed, Stewart. To oni w tym roku rozdają karty i między nimi jest zaledwie 12 punktów różnicy. Na pozostałe 13 rund to bardzo mała różnica punktowa, dlatego można mówić, że sytuacja przypomina tą z inauguracyjnej rundy. Nikt jeszcze nie wysunął się na tyle do przodu, by można było mówić o pretendencie do tytułu. Do walki mógł się włączyć Trey Canard, ale jest największym pechowcem ostatniego roku - 4 kontuzję i kolejna przerwa na 6 miesięcy. Czy któryś z pozostałych zawodników będzie w stanie stanąć na podium. Największe szanse wydaje się mieć Jake Weimer, który mógłby zamieszczać na podium, ale czy jest na tyle szybki by wygrać? W obwodzie zostają Kevin Windham i Davi Millsaps, którzy już stawali w swojej karierze na najwyższym stopniu podium, ale teraz czub jest po za ich zasięgiem. Dosyć kiepsko spisuje się jak na razie Brett Melcalfe oraz Mike Alessi. Alessi od kontuzji przeżywa poważny kryzys. Kiedyś mówiono o nim jako o murowanym Mistrzu teraz ma problem z odnalezieniem formy. Żeby wygrał ktoś inny niż z czołowej czwórki musiałaby dzisiejszego wieczora chyba zdarzyć się jakaś katastrofa. Ktoś musiałby wyglebić w kwalifikacjach, komuś strzelić korba, a na koniec zderzenie przed szachownicą liderów. Ale to Supercross i różne rzeczy już widzieliśmy. Więc dlaczego i taki scenariusz miałby się nie rozegrać?
W Lites sytuacja jest troszkę inna. Na czele jest Eli Tomac, który od początku sezonu wyróżniał się prędkością i regularnością. Tak naprawdę dzisiejszy wieczór może przesądzić o tytule mistrzowskim w West Coast Lites. Jeżeli w Anaheim II Tomac wygra to są bardzo duże szanse, że to on będzie w Las Vegas jechał z czerwonym plastronem. Do tej sytuacji przyczyniły się problemy jego rywali. W zeszłym tygodniu do zwycięstwa obstawialiśmy Tyla Rattraya, ale uległ on wypadkowi w kwalifikacjach i musi pauzować kilka tygodni. Za Tomaciem jest Wilson, ale on też miał dwie słabsze rundy. Tak samo Marvin Musquin i Cole Seely, którzy potracili punkty. Jeszcze jest Osborne na trzecim miejscu, ale start w Oakland była jego ostatnią rundą i teraz przygotowuje się do Mistrzostw Świata. Tomac nad drugim Wilsonem ma 15 punktów przewagi, a nad teoretycznie „trzecim” Musquinem aż 24, a do końca zostały zaledwie 4 rundy.
foto: Andrew Frederickson
MotoX.com.pl, Jasimierz